Tydzień temu byliśmy na badaniu słuchu, które musieliśmy zrobić przed zabiegiem usunięcia drenu z prawego uszka Kamila. Więc wzięliśmy urlop i dawaj na godzinę 9 do Polskiego Związku Głuchych. Cieszyłam się, że badania robimy w takiej instytucji, bo są bardziej wyspecjalizowani. Najpierw pani nam założyła kartotekę w rejestracji, a potem ta sama pani poszła z nami na badanie. Badań w sumie było 3, dwa ze słuchawkami raz w prawym, a raz w lewym uchu. Z tym był największy problem, bo Kamilek bał się tego i nie chciał, ale mimo, iż badanie należy wykonać w ciszy udało się, z resztą przy niemałej pomocy pani. Pani badającej wyszło, że Kamilowi wypadł też dren z prawego ucha, więc może obejdzie się bez zabiegu. Trzecie badanie było znacznie milsze - pani wzięła dwa pluszowe misie, z których wydobywał się naprzemiennie dziwny piszczący dźwięk. Za każdym razem, gdy Kamil usłyszał sygnał odwracał głowę w kierunku piszczącego miśka. Badania wyszły super i słuch w normie, ale z uwagi na to, że Mały ma 4 latka i nie mówi to pani zaleciła wizytę u ich audiologa. Wyniki badań też mieliśmy odebrać dopiero na wizycie. Na szczęście termin dostaliśmy tylko 7 dniowy. No i wczoraj zwolniliśmy się wcześniej z pracy, żeby na 14.30 zjawić się u lekarza. Byliśmy troszkę przed czasem, a numerek do lekarza mieliśmy 10. Pełna poczekalnia, lekarz przyszedł 7 minut spóźniony. Mimo narzekań Kamila doczekaliśmy swojej kolejki za 1,5 godziny od przyjścia. Wizyta trwała nie dłużej niż 5 minut. Zdążyłam tylko powiedzieć, że jesteśmy po zabiegu założenia drenów i przed zabiegiem jednego wyjęcia, a przyszliśmy na wizytę, bo Kamil nie mówi. Lekarz zajrzał Kamilowi do uszu, potwierdzając wypadnięcie drenów i obejrzał wyniki badań stwierdzając, że ma słuch dobry. A co do mowy to jakby nie usłyszał. Padło tylko pytanie pani recepcjonistki siedzącej w gabinecie lekarskim chyba w charakterze sekretarki czy chodzimy do logopedy. I to byłoby na tyle. Cieszymy się z dobrego słuchu synusia, tylko szkoda nam było czasu, bo lepiej byśmy ten czas spędzili, np. na lodach :)
W piątek od 14 mamy wyniki naboru do przedszkola, mamy nadzieję, że się załapaliśmy.
W niedzielę szykujemy się na I Komunię Świętą do Bartka, M siostrzeńca, a mojego chrześniaka, na szczęście będzie w domu, tzn. w "Pałacu Bartłomieja", więc bardziej na luzie.
A w długi weekend czerwcowy planujemy przyjęcie urodzinowe dla naszego 4 latka. Już mam pomysł na tort, mam nadzieję, że mi się uda.


22 maj 2012


